III Marsz Kondycyjny

W dniach 15-16 września 2012 młodzież z klas Ia i IIa o profilu politechniczno-obronnym uczestniczyła w III marszu kondycyjnym wokół Jeziora Długie. Marsz rozpoczęliśmy zbiórką przed szkołą w sobotę, aby o godzinie 9.00 wyruszyć w drogę.

Pierwszy etap wyprawy prowadził wzdłuż ścieżki rowerowej do wsi Długie, gdzie zrobiliśmy postój przy pomniku Matki Chopina – Tekli Justyny z Krzyżanowskich. Po ok. 5 minutach dotarliśmy do jeziora, gdzie uczennice odczytały przygotowane wcześniej referaty o historii Kujaw, a szczególnie okolicy, w której się znajdowaliśmy. Był to bardzo pouczający krótki przystanek, gdyż musieliśmy wyruszyć dalej w kierunku pola namiotowego.

Po dotarciu na miejsce podzieliliśmy się na 3 grupy, z której każda miała przydzielone odrębne zadania porządkowe. Wesoło spędziliśmy kilka godzin nad brzegiem jeziora podczas zawodów sportowych i przy ognisku. Tradycyjnie już wszyscy uczestnicy wpisali się na pamiątkowym hełmie, który jako „puchar” przechodni otrzymała zwycięska drużyna we wszystkich konkurencjach sportowych ( przeciąganie liny, podbijanie piłki, rzuty do kosza ). Niestety wkrótce trzeba było wyruszyć w dalszą drogę.

Ostatni odcinek był najdłuższy, ale ładna pogoda nie pozwalała dać się we znaki zmęczeniu. Późnym popołudniem dotarliśmy do celu, miejsca noclegu – Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Brdowie. Okazało się, że mamy niezłą kondycję, ponieważ po kolacji miały miejsce międzyklasowe rozgrywki w piłkę siatkową. Z wynikami różnie to było, szala zwycięstwa przechylała się to w stronę Ia, to IIa i ostatecznie trudno mówić o przegranych.

Następnego dnia wczesnym rankiem, tuż po śniadaniu o godzinie 8.00 wyruszyliśmy w drogę powrotną. Opuszczając Brdów, udaliśmy się w kierunku wsi Psary. Tym razem trasa prowadziła nad samym brzegiem jeziora. Przepiękna okolica, widok z góry na skąpane w słońcu jezioro sprawiły, że niechętnie wracaliśmy. Po krótkim przystanku we wsi Gaj przy grobowcu megalitycznym pokonaliśmy ostatni odcinek marszu.

Mimo bolących nóg, niewyspania postanowiliśmy, że na pewno nie był to ostatni marsz kondycyjny…

M. Sadowska