W nagrodę do Brukseli

O tym, że watro brać udział w konkurach przedmiotowych słyszycie wielokrotnie od Waszych nauczycieli. Padają argumenty o poszerzaniu horyzontów, rozwijaniu zainteresowań, pogłębianiu wiedzy przydatnej na egzaminie maturalnym, czy też o sprawdzaniu się w sytuacjach stresowych przed tym najważniejszym egzaminem. Do tej listy Wasz kolega z klasy III b Zespołu Szkół im. Jana Kasprowicza w Izbicy Kujawskiej, Juliusz Pastucha, mógłby dodać kolejne argumenty – dla niego udział w jednym z konkursów stał się również możliwością zwiedzenia części Europy i poznania ciekawych osób.

Jak to się stało? Otóż jesienią ubiegłego roku Julek brał udział w konkursie „Europa Regionów” organizowanym przed I LO im. J. Kasprowicza w Inowrocławiu, pod patronatem europosła Tadeusza Zwiefki. Jego esej na temat polityki energetycznej UE, Partnerstwa Wschodniego oraz paktu fiskalnego okazał się jednym z najlepszych zapewniając mu tym samym awans do finału, w którym w auli I LO w Inowrocławiu, przed salą pełną słuchaczy musiał wygłosić przemówienie na wylosowany temat dotyczący praw obywateli UE. Zadanie niełatwe, lecz Julek wypełnił je znakomicie, wygrywając jedną z nagród głównych konkursu, czyli 4-dniowy wyjazd do Brukseli jesienią 2012 r.! Przeczytajcie relację Waszego kolegi z wyjazdu, który miał miejsce na początku października:

„Wieść o nagrodzeniu mnie wyjazdem do Brukseli na zaproszenie europosła Tadeusza Zwiefki spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Byłem bardzo szczęśliwy, ale jednocześnie miałem pewne obawy, ponieważ nigdy nie podróżowałem tak daleko. Jednakże teraz, kiedy już wróciłem do domu, mogę szczerze powiedzieć – było warto!

Podróż do Belgii trwała 14 godzin. Pomimo, że byłem zmęczony podróżą, z wielkim podekscytowaniem przyglądałem się pierwszym zarysom miasta. Przy okazji dowiedziałem się o nim kilku ciekawostek i legend, opowiadanych przez naszą przewodniczkę. Pierwszy dzień rozpoczęliśmy od zakwaterowania w hotelu. Po rozpakowaniu i krótkim odpoczynku, szturmem ruszyliśmy do jednego z głównych celów naszej wycieczki – Parlamentu Europejskiego, który wyglądał, tak, jak go sobie wyobrażałem – wielki, szklany budynek. Spotkaliśmy się tam z fundatorem naszej wycieczki, panem Tadeuszem Zwiefką, który opowiadał o życiu europosła i funkcjach Unii Europejskiej. Po spotkaniu każdy miał okazję z panem Zwiefką porozmawiać, z czego i ja skorzystałem. Niestety, nie mieliśmy okazji zobaczyć Sali Plenarnej, która była w tamtym momencie restaurowana.

Po wizycie w Parlamencie, ruszyliśmy na stare miasto Brukseli. Wieczorem zjedliśmy razem z panem Zwiefką kolację na mieście, w pewnej przytulnej restauracji. Później, otrzymaliśmy czas wolny na zwiedzanie okolicy na własną rękę. Wtedy właśnie zaprzyjaźniłem się z kilkoma osobami z mojej grupy, jako że byłem sam i nikogo nie znałem. Razem chodziliśmy krętymi, ciasnymi uliczkami starego miasta, oglądając wszelakiego rodzaju sklepy, głównie oferujące rzeczy najbardziej związane z Brukselą i Belgią Zwiedzanie szło nam tak gładko, że w pewnym momencie się zgubiliśmy, ale na szczęście zachowaliśmy stalowe nerwy i wróciliśmy trochę spóźnieni do hotelu. To były niezapomniane chwile.

Drugi dzień upłynął pod znakiem wyjazdu do miast w pobliżu Brukseli – Brugii i Gandawy. Nasza przewodniczka opowiadała nam o wszystkich ciekawostkach tychże miast, począwszy od ich legend, po historie średniowiecznych katedr, których widok naprawdę zapierał dech w piersiach. Po całym dniu chodzenia nogi mi odmawiały posłuszeństwa, ale byłem bardzo zadowolony. Wieczory w Belgii upływały na rozmowach z kolegami z mojego pokoju, a także wspólnych wypadach na miasto. To były naprawdę wspaniałe momenty, które najchętniej wspominam z całej wycieczki.

Trzeci dzień był w zasadzie dniem pożegnania. Dostaliśmy ostatnią okazję na wyjście na miasto, dokonanie ostatnich zakupów. Czas ten szybko minął i nim się obejrzeliśmy, jedliśmy już nasz obiad w polskiej restauracji, żegnając się z panem Zwiefką.

Wyjazd do Brukseli był dla mnie wyjątkowo udany i pamiętny. Pomimo, że to miasto wcale się tak bardzo nie różni od naszych większych, polskich miast, to ludzie, ulice, dosłownie wszystko, co składało się na klimat tamtego miasta, wywarło na mnie ogromne wrażenie. Gdybym miał taką możliwość, na pewno bym to powtórzył. Szczerze polecam!”

M. Przybylska; J. Pastucha